Postanowiłam odświeżyć swoją kuchnię. Drobiazgami. Nowe ściereczki, nowe łapki do garnków. Co by tu jeszcze…? W oko wpadły mi garnuszki emaliowane. Mam kilka starych ale zapragnęłam kupić nowe. Kubki emaliowane ale nie koniecznie retro.

Bez kubka emaliowanego w kuchni ani rusz

Kubki emaliowane to chyba najczęściej używane przeze mnie naczynia. Nie tylko można je wykorzystać w kuchni do picia. Oczywiście to ich podstawowa funkcja. Ale ja używam ich wciąż w kuchni, przy gotowaniu. Do zmieszania śmietany z mąką do zagęszczenia zupy – garnuszek emaliowany. Bez obaw mieszam łyżką metalową – EMALIA FORTE jest odporna. Do przygotowania budyniu – kubek emaliowany. Do wyklarowania kawałka masła – kubek emaliowany. Do kogla-mogla – kubek emaliowany. Do odstawienia na kolację resztki gulaszu – kubek emaliowany. Do schowania do lodówki szklanki rosołu na zupę na następny dzień – kubek emaliowany. Właściwie mogłabym go nosić przy pasku jak żołnierze. Na szczęście ma swoje miejsce na haczyku, na relingu obok innych. Rozumiecie czemu wciąż poszukuję nowych garnuszków emaliowanych w różnych rozmiarach?

Kubek EMALIA FORTE

Designerskie kubki emaliowane

Oczywiście oczy rwą się do kubeczków ozdobionych delikatnymi zdobieniami kwiatowymi. Zabawne kubki z postaciami, napisami cieszą się wciąż popularnością. Jednak mnie zachwyciły garnuszki i kubki z EMALII FORTE. Jednokolorowe kubki pasują idealnie. Brak zdobień tylko pobudza moją wyobraźnię. Poza tym, że idąc do kumpeli na babski wieczór zabieram kubki z zapiekanym deserem. Na imieniny dałam koleżance kubki podpisane farbką do szkła z hasłem na wieczór… np. narysowałam parasolkę i podpisałam imieniem, inna dostała z hasłem: „Padłaś? Poleżże se!”. No, na kubku z rysunkiem krówki tego nie zrobię! A jednokolorowy jest idealny. EMALIA FORTE charakteryzuje się białym rantem – jakby śnieżne wnętrze wypływało na wierzch. Kontrast jest rewelacyjny. Gdy kubki stoją obok siebie, wyglądają bardzo dizajnersko.

Kubek emaliowany na biwak

Biwaki wyszły z mody? Nie. Nie wyszły. Nazywają się może inaczej. Trekking. Ale dla mnie to po prostu włóczęga z plecakiem. Przyszła jesień, więc hasło Włóczykija z Doliny Muminków brzmi mi w uszach: „nadeszła jesień czas ruszać w drogę”. A w drogę najlepszy jest kubek emaliowany. Przy plecaku uwieszony. Gotowy, by zaczerpnąć wody ze źródełka. A wieczorem – do herbaty po góralsku. I-d-e-a-l-n-y. Wiosną zbieram do niego poziomki i jagody. Nie wyobrażam sobie żadnej wycieczki bez kubka emaliowanego. Poza tym, drugi kubek w plecaku ma tajną misję – niektóre wiktuały są schowane w garnuszku emaliowanym, aby się nie pogniotły. Bez kubka ani rusz!

Kubek EMALIA FORTE

Drugie życie kubka emaliowanego

Na parapecie okna kuchennego stawiam zioła. Trochę mi koty obgryzają ale to nic. Te zioła, wraz z doniczkami, powkładałam w kubki emaliowane. Stoją sobie rządkiem i cieszą oko. Nic nie wycieka po podlaniu. Myślę o zrobieniu półeczki ale to potem. Na stół kuchenny trafił stary kubek, w który włożyłam gąbkę florystyczną mokrą i tam włożyłam jarzębinę i gałązki paproci, które przyniosłam ze spaceru. Ale myślę, że później z pomocą kleju na gorąco i grubego sznura z internetowej pasmanterii zrobię podstawkę pod ozdobę zimową. Kubki emaliowane, jak koty, mają przynajmniej siedem żyć! Na balkonie sąsiadki całe lato wisiał kubek, który służył jako poidełko dla ptaków!

Kupuję kubki emaliowane od lat. Są trwałe, coraz ładniejsze i wciąż znajduję im nowe zastosowania.